Your Sport Book: trzy najlepsze książki sportowe według Piotra Sobczyńskiego

Piotr Sobczyński, dziennikarz i komentator TVP Sport wybrał trzy najlepsze – jego zdaniem – książki sportowe. Wśród nich pozycje związane z koszykówką, piłką nożną i himalaizmem, a więc duża różnorodność!

Zapraszam do lektury!

————————————————————————-

pol_ps_Srebrni-chlopcy-Zagorskiego-Medalowa-dekada-polskich-koszykarzy-1673_1

 

 

 

 

„Srebrni chłopcy Zagórskiego”

Marek i Łukasz Ceglińscy

 

 

 
Kulisy złotych lat polskiej koszykówki. Była dekada, gdy odnosiliśmy w tej grze sukces za sukcesem. Wprawdzie nigdy na miarę mistrzostwa Europy czy świata, ale właśnie wtedy najmniej nam brakowało. Dzięki dociekliwości autorów wiadomo skąd się to wzięło. Z bohaterami nie rozstajemy się minutę po zejściu z podium, tylko śledzimy ich losy do późnej starości. Stad wiadomo, że koszykarski trener stulecia – Witold Zagórski – nie zawsze miał z czego żyć na emigracji. Pouczające.

 

52831-ucieczka-na-szczyt-bernadette-mcdonald-11

 

 

 

 

„Ucieczka na szczyt”

Bernadette McDonald

 

 

 

 

Mowa nie tylko o szczytach Himalajów i Karakorum, ale też o szczycie możliwości polskich wspinaczy, który przypadł na lata 70 i 80. Neutralna, bo cudzoziemska, ręka opisuje i wyjaśnia to, co przed laty docierało do każdego domu w postaci filmów dokumentalnych o wyprawach na dach świata. Arcyciekawe kulisy biografii Wandy Rutkiewicz, Jerzego Kukuczki i innych herosów tego fachu. Szkoda, że tak wielu zostało w górach.

 

spalony

 

 

 

 

„Spalony”

Andrzej iwan, Krzysztof Stanowski

 

 

 

 

Na tle wielu piłkarskich autobiografii pióra ghost writerów ta wydaje się najciekawsza. Nie ma tu pudru i szminki, są zmarszczki i plamy, czyli szczera prawda. Sport zawodowy nigdy nie był sielanką, ale gdy do tzw obiektywnych trudności dochodzi ułomnyi charakter człowieka, do piekła tuż, tuż. O czym szczerze przekonuje gwiazda ligi i reprezentacji z nie tak dawnych lat.

 

PS. O swoich ulubionych książkach sportowych opowiedzieli już: Basia Bardadyn, Leszek Jarosz, Nikodem Pałasz, Piotr Stokłosa, Michał Jeziorny i Tomasz Smokowski.

Czytaj więcej

Your Sport Book: Pięć stereotypów nt. książek sportowych

SONY DSC

 

Gdy przyznaję, że czytam książki sportowe, ludzie czasem się na mnie dziwnie patrzą. W mig rozszyfrowuję ich spojrzenie i od razu rzucam się, żeby się wytłumaczyć.

Pomyślałam więc, że stworzę listę stereotypów nt. książek sportowych, żeby odkłamać pewne rzeczy i żeby ludzie przestali się tak na mnie patrzeć.

 

  1. Książki sportowe są nudne

Och, ile razy ja już to słyszałam, ile razy musiałam tłumaczyć, że tak nie jest. W pewnym momencie porzuciłam tę misję. Niech się inni męczą.

Czy takie książki, jak autobiografie Agassiego lub Tysona można uznać za nudne? Czy „Ja, Ibra”, sprawia, że czytelnik zasypia w fotelu? Czy biografia Roberta Enke pozwala czytelnikowi odłożyć lekturę na bok? O nie! Jasne, są nudne książki sportowe, tak samo, jak bywają nudne kryminały, reportaże czy inne pozycje. Tylko po co stawiać takie ogólniki, że „każda sportowa książka jest nudna”?

 

  1. Książki sportowe są banalne

Coraz więcej książek sportowych to nie tylko biografie czy autobiografie znanych sportowców, ale pozycje traktujące o jakimś zjawisku, kreślące pewną panoramę. Choćby „Wielki Widzew”, „Kopalnia” czy „Wisła Kraków. Sen o potędze”. I ostatnią rzeczą, którą można im zarzucić to banał.

 

  1. Książki sportowe nie mają naddatku

Małgorzata Szejner nazywa to naddatkiem, Hanna Krall nadwyżką. Są książki sportowe, które opowiadają o czymś więcej, nie tylko przedstawiają nam fakty. Jak choćby „Tajemnica Oscara Pistoriusa”, doskonałe studium „przypadku” o nazwie „RPA”. Ostatnio o jednej z takich pozycji pisał Rafał Hetman, autor znakomitego bloga CzytamRecenzuje.pl. Mowa o książce Lopeza Lomonga i Marka Tabba „Bieg po życie”.

 

  1. Książki sportowe są brzydkie

Guzik prawda! Są perełki! Gdy pokazuję znajomym, którzy sportem się nie interesują np. magazynoksiążkę „Kopalnia”, to słyszę westchnienie „och, ale to ładne” (powoli zostaję psychofanem tej pozycji, bo gdzie nie jestem, czego nie piszę, zawsze o niej wspominam). Albo książka pana Stefana Szczepka o Kazimierzu Deynie, wydana przez wydawnictwo Marginesy. Jest też coraz piękniej na półkach, okładki wielu książek mogą zachwycać.

 

  1. Autorem wszystkich książek sportowych jest Luca Caioli

Nie! Choć dziennikarz ten jest niezwykle płodnym twórcą i pewnie wkrótce znowu jakaś jego pozycja trafi na polski rynek, to całe szczęście jest wielu innych, dobrych autorów, których gościmy na półkach naszych księgarni. UFF.

 

A może Wy znacie jakieś stereotypy, które pominęłam? A może z czymś się nie zgadzacie? Zapraszam do komentowania!

Czytaj więcej

Your Sport Book: Władysław Kozakiewicz, Damian Bąbol – Bądź kozakiem i dbaj o siebie

 

11880120_10153019774166709_1271646535_n

 

Mamy w Polsce modę na bieganie, jeżdżenie na rowerze, ogólnie aktywny tryb życia. Nie sposób nie zauważyć biegaczy czy rowerzystów na naszych drogą. Są to jednak najczęściej ludzie młodzi.

Tymczasem na różne bóle narzekają nasi rodzice i dziadkowie. Bóle w kręgosłupie czy w kolanach, problemy ze wstawaniem z łóżka. Niestety wśród osób starszych nie narodziła się jeszcze moda na ruch, w tym wieku raczej ludzie nie myślą o tym. Wręcz się wstydzą „co ludzie powiedzą”.

Naprzeciw problemowi wychodzi Władysław Kozakiewicz, który przy współpracy z Damianem Bąbolem napisali książkę „Bądź kozakiem i dbaj o siebie”.

Kozakiewicz, wraz żoną Anią, od prawie ćwierć wieku mieszkają pod Hanowerem, w miejscowości Bissendorf. Kierują tam kliniką rehabilitacyjną, gdzie prowadzą zajęcia dla seniorów. Trafiają tam ludzie po wypadkach i z różnymi schorzeniami.

Książka Kozakiewicza i Bąbola, to porcja ćwiczeń, głównie dla starszych ludzi, dzięki której będą mogli oni wrócić do formy i zadbać o swoje zdrowie. Większość z proponowanych zadań można wykonywać praktycznie o każdej porze dnia, dzięki czemu jest to propozycja dla tych bardzo zapracowanych, ale i dla fanów kanapy i seriali, bo każdy znajdzie tu porcję ćwiczeń dla siebie.

Wykonywanie ćwiczeń może też łączyć, oprócz tego, że można je wykonywać samemu, można też zaangażować partnera czy rodzinę, np. wnuki. I temu poświęcony jest oddzielny rozdział. Nie obyło się także bez rad dotyczących zdrowej diety.

To porządna dawka ćwiczeń, ale też bardzo praktycznych rad związanych z życiem codziennym. Kozakiewicz podpowiada, w jakiej pozycji najlepiej prasować, myć głowę, w jaki sposób odkurzać, podnieść zgrzewkę wody mineralnej i pakować torby do samochodu.

Choć dzień babci i dziadka dopiero w styczniu, a dzień ojca i matki za nami, warto podarować swoim rodzicom i dziadkom tę pozycję. Bo na gimnastykę nigdy nie jest za późno! Ćwiczyć można zacząć w każdym wieku. A ruch jest alternatywą dla tych wszystkich lekarstw, po które sięgają dziadkowie i rodzice.

Książka jest ładnie wydana, każde ćwiczenie ozdobione jest zdjęciami, żeby pokazać, jak je wykonać. A ważne rady są wytłuszczone lub zamknięte specjalnych kolorowych ramach, tak, że w każdej chwili można po książkę sięgnąć.

 

Na blogu znajdziecie również recenzję autobiografii Władysława Kozakiewicza „Nie mówcie mi jak mam żyć”, zapraszam do lektury!

——————————————————————————————————————–

Recenzja ukazała się w Dzienniku Bałtyckim w ramach serii „Dobra lektura na wakacje”.

Czytaj więcej

Your Sport Book: siedem najładniejszych okładek książek sportowych #Polska

Pisałam już, że bardzo lubię ładne książki. Stworzyłam więc swoją listę siedmiu najładniejszych okładek książek sportowych wydanych w Polsce.  Wybierając okładki oddzieliłam treść od okładki, więc jest wśród propozycji książka, której do przeczytania nie zachęcam.

 

6039ade0ebc98a7ca4cef44e32aac91e

 

 

„Kopalnia”

Wydawnictwo Kopalnia

Och i ach. Nad okładką i wydaniem magazynoksiążki „Kopalnia” rozpływałam się już w jednym z postów, do którego Was odsyłam – tutaj. A jeżeli chcielibyście mocniej „związać się” z grafiką z okładki, to na stronie wydawnictwa możecie kupić koszulkę. http://yoursportblog.pl/?p=447

 

 

 

 

Futebol 2

 

„Futebol”

Alex Bellos

Wydawnictwo Kopalnia

Bez Ronaldów, Ronaldinhów, Rivaldów i innych. Żeby dowiedzieć się skąd pomysł na taką okładkę trzeba zagłębić się w lekturze „Futebolu”, a doprawdy warto! A do tego świetnie dobrana czcionka.

 

 

 

 

barca_vs_real_front_500px

 

„Barca vs. Real. Wrogowie, którzy nie mogą bez siebie żyć”

Alfredo Relano

Wydawnictwo SQN

Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że wydawnictwo SQN zdecydowało się pozostać przy  hiszpańskiej okładce, zamiast wrzucać zdjęcia Messiego i Ronaldo, albo obejmujących się zawodników. Jasna i przejrzysta grafika, świetnie!

 

 

 

 

okladka-barca-500px

 

 

„Barca. Życie, pasja, ludzie.”

Jimmy Burns

Wydawnictwo SQN

Tym razem krakowskie wydawnictwo stworzyło swój projekt okładki, zupełnie odchodząc od oryginału. I słusznie, bo ten nie zachwyca. Przyjrzyjcie się dokładnie, SQN dało możliwość kibicom Barcy, aby ich nazwiska znalazły się na okładce książki. Dobra estetyka, bez przeciętnego zdjęcia. Uff.

 

 

 

643907-2-1-5-stefan-szczepzzek-deyna

 

„Deyna”

Stefan Szczepłek

Wydawnictwo Marginesy

Ta okładka od razu przyciąga wzrok, prawda? W ogóle jest to pięknie wydana książka, poświęciłam jej nawet post w cyklu „najładniej wydane książki sportowe” – zapraszam do lektury.

 

 

 

 

dariusz-dziekanowski-dziekan-b-iext28667615

 

 

„Dziekan. Autobiografia”

Dariusz Dziekanowski

Wydawnictwo Akurat

Ładna, fajnie wkomponowana w zdjęcie nazwa, przyjemna kolorystyka. Choć trochę przypomina sąsiadkę z góry (okładkę biografii Deyny).

 

 

 

 

jordan-tw-front-500px

 

 

„Michael Jordan. Życie.”

Ronald Lazenby

Wydawnictwo SQN

„Jordan 23″ – wystarczy. Nie trzeba tworzyć kolejnej okładki książki z twarzą sportowca. Wystarczą plecy. I już. Do tego dobrze dobrana czcionka. Po prostu świetna!

 

 

 

 

A może Wy macie inne propozycje, może którejś z książek zabrakło Wam na mojej liście?

Czytaj więcej

Your Sport Book: James Bannon – Ja, kibic

11872688_10153003781316709_172067511_n

 

Tę książkę polecało mi wiele osób, zanim postanowiłam po nią sięgnąć. Ukazała się w zeszłym roku nakładem wydawnictwa Olé, będącego częścią Grupy Wydawniczej Foksal.

Jest to pozycja inna od tego typu, gdyż jest pisana „od środka”. Bannon jako tajniak przeniknął w środowisku kibiców z Milwall FC. Dzięki temu czytelnik otrzymuje zupełnie insiderskie spojrzenie, zarówno na środowisku grupy kibicowskiej, jak i na angielską policję. Możemy zajrzeć za kulisy, podejrzeć jej próby poradzenia sobie z problemem chuligaństwa w Anglii. Zanim jeszcze do głosu doszły reformy Margaret Thatcher.

Choć dla Bannona i jego przyjaciela początki wniknięcia do grupy chuliganów nie były łatwe, a ryzyko ogromne, w końcu udało się. Wręcz doszedł do pewnej skrajności, wczuwając się aż za mocno. I dochodząc do momentu, w którym uznał, że … nawet mu się takie życie podoba. Co ciekawe, pojawia się tam także wątek miłosny!

Paradoksalnie – wraz z kolejnymi przeczytanymi stronami – okazuje się, że tymi złymi wcale nie są chuligani Milwall, ale… policjanci. Czytamy, jak zachowują się w stosunku do kibiców, jak prowokują. Dochodzi do tego, że czytelnik w pewnym momencie zaczyna sympatyzować z kibicami. I ta sympatia pojawia się nie tylko poprzez kontrast z zachowaniami policji, ale i dzięki temu, jak ci zachowują się w stosunku do głównego bohatera.

Bannon swoją historię przedstawił z precyzją kronikarza. Chwilami, ta jego dokładność w opisywaniu rzeczywistości, była dla mnie męcząca. Ale można to także przekuć w plus, gdyż dzięki temu uzyskujemy bardzo dokładny opis tego, jak wyglądało jego zadanie.

 

———————————————————————————————————-

Recenzja ukazała się w Dzienniku Bałtyckim w ramach serii „Dobra lektura na wakacje”.

Czytaj więcej

Your Sport Book: Trzy najlepsze książki sportowe według Michała Jeziornego

Tym razem Michał Jeziorny, tłumacz literatury sportowej, wybrał trzy swoje ulubione książki sportowe.

Zapraszam do lektury!

——————————————————————————————

lahm_500px

 

 

 

 

„Drobna różnica” Philipp Lahm

 

 

 

 

 

Ta książka mnie zauroczyła chwilę po niemieckiej premierze. Gdy czytałem ją po raz pierwszy marzyłem o przełożeniu jej na nasz język. Jednak fakt że ją przetłumaczyłem, nie jest kluczowym w wyborze tego tytułu. Lahm jest piekielnie inteligentny, dzięki czemu niezwykle trafnie podsumowuje pojedyncze etapy swojej kariery, tworząc zarazem przewodnik dla młodych piłkarzy. Książka ta o dziwo nie jest skierowana głównie do fanów Bayernu, a raczej do wszystkich zainteresowanych (niemiecką) piłką. Niektórzy oceniali ją jako kontrowersyjną, ponieważ Lahm wypowiada się w niej o homoseksualizmie, o który go podejrzewano oraz o trenerach. Dla mnie jest nie kontrowersyjna. Raczej uderza w punkt i nie pozostawia miejsca na domysły.

 

enke_okladka_front_500px

 

 

 

 

 

„Życie wypuszczone z rąk.” Roland Reng

 

 

 

 

Żadna, absolutnie żadna książka mną tak nie poruszyła jak biografia Roberta Enke. Wielu czytelników mówi, ze jest im ciężko ją czytać. Nie dziwię się. Roland Reng w wywiadzie dla TVP wspominał, że po zakończeniu prac nad książką stał się „zgorzkniały”. Dla mnie jego słowa są wielce zrozumiałe. Autor prowadzi nas przez życie wrażliwego człowieka, który mierzy się z przeciwnościami losu – od pierwszych dni życia, aż po samobójczą śmierć. Jeśli ktoś sądzi, że piłkarze wiodą wspaniałe życie, to powinni zweryfikować swoje poglądy właśnie tą książką. Jeśli ktoś sądzi, że depresja to głupi wymysł, to powinien przeczytać „Życie wypuszczone z rąk”. Jeśli ktoś chce poznać życie wielkiego bramkarza oraz blaski i cienie kariery piłkarskiej, ten powinien sięgnąć po tę książkę. Absolutny mus i arcydzieło Renga.

 

die_paten_der_liga

 

 

 

 

 

„Die Paten der Liga” Kai Psotta

 

 

 

 

Wielu może zdziwić wybór niemieckiego tytułu, jednak Kai Psotta to czołowy niemiecki dziennikarz zajmujący się FC Bayernem Monachium. W książce swojej nie skupia się wyłącznie na Bawarczykach (choć można wyczuć pewną tendencję), a na doradcach, skautach i wszystkich osobach, towarzyszących piłkarzom na co dzień. Kim byłby dziś Ibrahimovic, gdyby na swojej drodze nie spotkał Raiolę? Co stałoby się, gdyby Cristiano Ronaldo trafił pod skrzydła Jose Veigi, a nie Jorge Mendesa? Czy można zbudować wielki klub od podstaw bez specjalistycznej wiedzy rządzącej futbolem? Czy Abramowicz zdołałby uposażyć Chelsea bez pomocy renowowanego doradcy? Jaką cenę płacą dzieci i ich rodzice w drodze do stania się nowym Messim? „Ojcowie chrzestni ligi” dają na to pewną odpowiedź. Świetnie napisana książka, która powinno się ukazać w naszym kraju!

@KoRnFCB

 

PS. O swoich ulubionych książkach sportowych opowiedzieli już: Basia Bardadyn, Leszek Jarosz, Nikodem Pałasz i Piotr Stokłosa.

Czytaj więcej

Your Sport Book: Władysław Kozakiewicz, Michał Pol – Nie mówcie mi jak mam żyć

 

nie_mówcie_mi_jak_mam_żyć_zdj

 

 

Autobiografia Władysława Kozakiewicza „Nie mówcie mi jak mam żyć”, napisana przy współpracy z Michałem Polem, to nie nowość, ja sięgnęłam po nią dopiero niedawno. I było warto.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio płakałam czytając, a już w ogóle czytając książkę sportową. W czasie lektury „Nie mówcie mi jak mam żyć” tak, ryczałam. W tych momentach, w których Kozakiewicz opisywał brutalne zachowania swojego ojca wobec jego mamy, rodzeństwa i jego samego.

Było też sporo momentów, które wywoływały mój uśmiech, a nawet głośny rechot. A to anegdotki o przewożeniu przez granicę różnych rzeczy, a to rozdział o prezentach, które zawodnicy otrzymywali w tamtych czasach, a to podczas stron poświęconych przyjacielowi i imiennikowi Kozakiewicza – legendarnemu kulomiotowi – Komarowi.

Książka pełna jest anegdotek i dykteryjek. Ukazuje realia sportu lat 70 i 80. Autobiografia Kozakiewicza, to pozycja szczera. Bo jak nazwać inaczej intymną opowieść o ojcu, który znęca się nad swoją rodziną? Czy opowieść o swoich pierwszych doświadczeniach erotycznych?

Książka Kozakiewicza napisana jest według chronologii zdarzeń, ale obudowano ją różnymi wątkami, więc nie mamy do czynieni z suchym odhaczaniem kolejnych lat kariery tyczkarza. Poza tym jest dobrze napisana.

Jak to w przypadku książek wydawanych przez Bibliotekę Gazety Wyborczej, jest to pozycja ładnie wydana. Dobrze dobrany papier, ładne rozpoczęcie każdego rozdziału, fajna kolorystyka i zdjęcia.

 

Czytaj więcej

#Your Sport Book: Trzy najlepsze książki sportowe według Piotra Stokłosy

Jakie są trzy najlepsze książki sportowe? Tym razem zapytałam Piotra Stokłosę, autora pierwszego i najlepszego bloga o książkach sportowych w Polsce.

Zapraszam do lektury!

———————————————————————————————

 

spalony

 

 

 

 

 

„Spalony” Andrzej Iwan, Krzysztof Stanowski

 

 

 

 

Poruszająca, lecz jednocześnie zabawna. Dramatyczna, ale dająca nadzieję na lepsze jutro. Świetnie napisana autobiografia Andrzeja Iwana to jedna z najlepszych książek piłkarskich, które ukazały się w Polsce. Jeśli ktoś chciałby zacząć swoją przygodę z literaturą sportową, powinien zacząć właśnie od „Spalonego”.

 

ceglinscy_okladka

 

 

 

 

 

„Srebrni chłopcy Zagórskiego” Łukasz Cegliński, Marek Cegliński

 

 

 

 

Świetna reportersko książka o reprezentacji Polski w koszykówce, która na mistrzostwach Europy we Wrocławiu w 1963 r. zajęła drugie miejsce. Kapitalna opowieść o czasach głębokiej komuny, realiach tamtych czasów, z pogmatwanymi często życiorysami głównych bohaterów na pierwszym planie. Wielka szkoda, że tak kapitalna książka odbiła się w środowisku tak małym echem…

 

enke_okladka_front_500px

 

 

 

 

„Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk” Ronald Reng

 

 

 

 

 

Niewiele jest książek, po które bałbym się sięgnąć kolejny raz. Biografia tragicznie zmarłego Roberta Enke jest jedną z nich i to chyba najlepsza rekomendacja. To nie jest lektura łatwa, gdyż nasączona jest niezwykle silnymi emocjami. Wielu po jej przeczytaniu po prostu się rozpłakało, a chyba każdy w pewnych momentach odczuwał ciarki na plecach… Takie książki poruszają ważne tematy i są zdecydowanie czymś więcej, niż kolejną biografia sportowca.

@KsiazkiSportowe

 

PS. O swoich ulubionych książkach sportowych opowiedzieli już: Basia Bardadyn, Leszek Jarosz i Nikodem Pałasz.

Czytaj więcej

Your Sport Book: Carlo Ancelotii, Alessandro Alciato – Carlo Ancelotti. Nienasycony zwycięzca

 

11787369_10152978798961709_1180016685_n

 

 

W maju nakładem krakowskiego wydawnictwa SQN ukazała się autobiografia Carlo Ancelottiego „Nienasycony zwycięzca”.

Pfff, brr, fryyy, hihiihi, juuuiii – to tylko niektóre z odłogów, które wydałam czytając tę książkę. A czytałam także w tramwaju i autobusie – może ktoś z Państwa słyszał? Ludzie się dziwnie patrzyli. Bardzo przepraszam, ale nie udało mi się powstrzymać. Książkę kończyłam, czytając na głos każdemu, kto się akurat napatoczył, powracałam do zaznaczonych fragmentów i razem trzymaliśmy się za brzuchy ze śmiechu.

Przyznam, że też podjadałam czytając. Ale mam na to usprawiedliwienie. Ciężko nie podjadać, gdy główny bohater ciągle wszystko kojarzy z jedzeniem. Proszę bardzo, pierwsze zdanie z brzegu, czyli pierwsze zdanie z książki –  „Jeden jedyny raz w życiu miałem poczucie, że przydałby mi się psychiatra. Patrzyłem na Jurija Żyrkowa, a widziałem tylko stek wołowy. Idealnie grillowany, soczysty, parujący, półkrwisty. Spojrzałem Jurijowi prosto w oczy i nagle stwierdziłem, że umieram z głodu.”

Mało? Proszę bardzo, cytat gdzieś ze środka książki „Pochłaniam zastraszającą ilość jedzenia i czuję się wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na całym świecie. Jestem mistrzem Włoch, Europy, a nawet świata. Wpuść mnie do trattorii, odejdź kilka kroków i patrz. Nikt nie ma prawa nawet się zbliżyć. Nie interesują mnie przystawki. Cała tajemnica tkwi w nadzieniu. Wewnątrz tego, co jem, kryje się to, kim naprawdę jestem. Jestem filozofem ragù, a przyświeca mi motto godne laureata Nagrody Nobla: to nie salami szkodzi zdrowiu – lecz nóż”.

Nie dziwi więc, że do książki wysyłanej dziennikarzom, SQN dodawało… widelec!

I tak smacznie jest przez całą książkę. Ancelotti wystawia nam smakowite kąski dotyczące m.in. jego byłego pracodawcy  w AC Milan – Silvio Berlusconiego, przepyszne historie związane z legendarnym trenerem Milanu – Arrigo Sachim czy sycące przystawki o swoich zawodnikach. Dowiadujemy się też, jak od kuchni wyglądał jego „romans” z Romanem Abramoviczem, właścicielem Chelsea.

Aż chwilami zastanawiam się na ile zasługą, że książka jest tak barwna, z takim humorem jest osoba Ancelottiego, a ile w niej ghostwritera – Alessandro Alciato.

A skoro jesteśmy już przy jego nazwisku i pod włoskim słońcem. Alciato jest też współautorem świetnej autobiografii Andrei Pirlo „Myślę więc gram”, o której nie sposób nie wspomnieć. Ancelottiego i Pirlo łączą przecież lata spędzone w Milanie. I wzajemna sympatia. Ale zakładam też, że miłość do cannelloni. I, co ważne dla czytelnika, świetnie napisane autobiografie. Grazie mille senior Alciato!

Smacznej lektury! A ja wracam do jedzenia, bo tortellini stygnie…

 

———————————————————————————————————-

Recenzja ukazała się w Dzienniku Bałtyckim w ramach serii „Dobra lektura na wakacje”.

 

 

 

 

 

 

 

Czytaj więcej

Książki sportowe, czyli nadzieja polskiego czytelnictwa

11749781_10152962027986709_417179636_n

 

Od trzech lat obserwujemy wysyp książek sportowych na naszym rynku. W wielu Empikach mają one już swoją specjalną półkę, a nawet dwie. Nie są już pojedynczymi sztukami, których sprzedawcy muszą szukać, bo ta-książka-na-pewno-gdzieś-leżała-zaraz-poszukam.

Sporo mówi się o tym, że Polacy mało czytają, a młodzi Polacy to już w ogóle.

Dlatego mam swoją teorię, że rozwój rynku książek sportowych może mieć (choć mały) wpływ na rozwój czytelnictwa.

Jakiś czas temu, gdy po publikacji jednej z gorszych książek sportowych jakie czytałam (właściwie jej nie doczytałam, bo wolałam poklepać się po brzuchu, wypić piwo, wynieść śmieci, pomalować paznokcie, cokolwiek, byle tego nie czytać), młodzież pisała „super, to pierwsza książka, jaką przeczytałem w życiu”. I mnie to przeraziło, ale też ucieszyło. (Pewnie łatwiej byłoby, gdybym zdradziła tytuł książki, a także przywołała jej treść, ale tego nie zrobię, wybaczcie).

Przeraziło, bo to okrutne, że tak słaba książka może się podobać. Ja rozumiem, że jak się ma 14 czy 16 lat, to człowiek jeszcze gustu czytelniczego sobie nie wyrobił (zwłaszcza, że lektur nie czytał; ja sama wolę się nie przyznawać, że sięgałam po kilka lektur, o których wolałabym zapomnieć), a tu wpada na tak okropną książkę.

Ucieszyło, bo pomyślałam, że skoro już ten pierwszy ruch został wykonany, to jest szansa, że młody człowiek po inną książkę sięgnie. Bo się przełamał, bo okazało się, że w przewracaniu stron i śledzeniu wzrokiem wyrazów, następnie zdań, jest coś fajnego.

Cała więc nadzieja w dziennikarzach sportowych. To oni dyktują to, co młodzi fani sportu czytają. To oni mogą wytworzyć coś, co nazwiemy (hoho) „modą na czytanie”. Bo może, gdy Borek, Pol, Stec czy Stanowski polecą, to okaże się, że to nie wstyd czytać książki. Przyznam się, że wyszukuję na Instagramie książki sportowe i często trafiam na profile osób, których nie podejrzewałabym o zaglądanie do książek, a tu proszę, wrzucają pozycje sportowe (oprócz tych z piwem i z siłowni).

Tak sobie myślę, wielu z tych młodych ludzi po prostu nie wie po co sięgnąć. Znają tylko lektury.

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że książki, po które będą sięgać młodzi ludzie będą na poziomie „Wielkiego Widzewa”, „Kopalni”, „Futbol jest okrutny” czy autobiografii Ancelottiego i Pirlo.

Może dzięki takim książką i autorytetowi z góry młodzi będą uczyć się obcować z tym pięknym przedmiotem, ze słowem, i to wszystko będzie w ich ulubionym sosie sportowym, a konkretniej – futbolowym.

Tak więc szczerze wierzę, że książki sportowe są w stanie sprawić, by czytelnictwo w Polsce wzrosło o choćby o 2-3%. Od czegoś trzeba zacząć.

Czytaj więcej